Kapliczki, krzyże i figury przydrożne
Chrystus Frasobliwy










Strona główna


Kolumna w Zawieprzycach koło Łęcznej

W położonych na skraju łęczyńskiego przełomu Wieprza Zawieprzycach (gmina Spiczyn, powiat łęczyński, województwo lubelskie) znajdują się ruiny barokowego pałacu z II połowy XVII w. Na kopcu przed wejściem na wzgórze pałacowe stoi na wysokim cokole, zwieńczona żelaznym krzyżem,  kolumna toskańska.  Jest to najprawdopodobniej wotum ówczesnego właściciela Zawieprzyc za szczęśliwy powrót z wyprawy wiedeńskiej w 1683 r. Tym właścicielem był Atanazy Walenty Miączyński herbu Suchekomnaty(1639-1723), pułkownik Jego Królewskiej Mości i od 1683 r., w nagrodę za zasługi pod Wiedniem, hrabia Świętego Cesarstwa Rzymskiego, od 1684 r. łowczy wielki koronny, od 1689 r. podskarbi nadworny koronny, a pod koniec życia senator, jako wojewoda wołyński (od 1713). Na zdjęciu nr 2 portret Atanazego Miączyńskiego będący kopią  zaginionego obrazu z końca XVII w., wykonaną w XVIII w. Order Orła Białego widoczny na piersi został ustanowiony w 1705 r. i nie było go na oryginalnym obrazie. W rzeczywistości to order syna Atanazego - Piotra, który dostał go w 1740 r.
Toskańska kolumna z końca XVIII w. w Zawieprzycach
1. Kolumna toskańska w Zawieprzycach (fot. 2002)
Atanazy Miączyński
2. Atanazy Miączyński.  
Pałac w Zawieprzycach
3. Ruiny pałacu w Zawieprzycach, drzeworyt z 1862 r. w tygodniku Kłosy

Miączyński kupił Zawieprzyce w 1671 r. i w 1674 rozpoczął przebudowę na barokowy pałac, znajdującego się tu od I połowy XVII w. zamku, wzniesionego przez Zawieprzskich. Prace prowadzone według planów działającego w Polsce architekta z Niderlandów Tylmana z Gameren, autora wielu projektów pałaców (m.in. pałac Krasińskich, pałac Czapskich, pałac Radziwiłłów w Warszawie i kilkanaście projektów rezydencji magnackich na prowincji), kościołów i innych obiektów (np. twierdza Okopy Świętej Trójcy u ujścia Zbrucza do Dniestru, Marywil w Warszawie), zostały zakończone w 1679 r. Właściciel Zawieprzyc, zaprzyjaźniony w młodości z dobrze zapowiadającym się politycznie, a  przedwcześnie zmarłym  Jakubem Sobieskim oraz  z jego słynnym bratem Janem Sobieskim, brał udział we wszystkich kampaniach hetmana, a potem króla. Utrzymywał też bardzo dobre stosunki z następcą Sobieskiego, Augustem II Wettynem. Jeszcze w  wieku ponad 60 lat walczył w bitwach III wojny północnej. Kilkudziesięcioletnia aktywność wojskowa i polityczna oraz łaski królewskie, pozwoliły mu zgromadzić wielki majątek (w spadku pozostawił 22 miasta i 426 wiosek), który wyniósł ród do pozycji magnackiej.

Przed wyruszeniem na wyprawę przeciw Turkom w 1683 r. Atanazy Miączyński złożył przed cudownym obrazem Matki Bożej Kijańskiej śluby, że gdy powróci szczęśliwie z wyprawy, postawi w Kijanach murowany kościół (Zawieprzyce znajdowały się i znajdują w kijańskiej parafii). Pułkownik wrócił z wojny cały, opromieniony sławą i z tytułem hrabiowskim od cesarza Leopolda I. Tradycja rodzinna przekazywała, że to właśnie oddział Atanazego, złożony z trzech pułków, z których dwoma dowodzili jego bracia, zdobył słynny namiot tureckiego wodza Kara Mustafy, wyposażony w ogród, fontanny i łaźnie, o którym król pisał z emfazą do swojej Marysieńki: "obszerny jak Warszawa czy Lwów w murach". Zasługi Miączyńskiego były tak znane, że Jan Matejko, malując dwieście lat później obraz "Jan Sobieski pod Wiedniem", umieścił na nim właściciela Zawieprzyc (w futrzanej czapce koło hetmana Jabłonowskiego). Pomimo że dwa wozy z łupami wojennymi Miączyńskiego utonęły podczas przeprawy przez Dunajec, z pewnością zostało tyle, że spełnienie ślubu nie nadwyrężyło jego majątku. Budowa kościoła rozpoczęła się w 1686 r. i trwała aż do 1723 r., roku śmierci Atanazego.

Kolumna

Szybciej powstała prostsza i tańsza kolumna pod wzgórzem pałacowym. Nie ma bezpośrednich informacji, że jest to także wotum związane z bitwą pod Wiedniem, ale okres powstania i forma na to wskazują. W XVII w. ożył praktykowany w starożytności zwyczaj stawiania pomników na wysokich kolumnach. Na polecenie papieża Pawła V w 1614 r. na placu przed bazyliką Santa Maria Maggiore ustawiona została, na prostym kostkowym cokole, antyczna kolumna koryncka z bazyliki Maksencjusza i Konstantyna z lat 308-312. Rzymskie bazyliki nie były świątyniami, lecz głównymi (największymi) budynkami na forum, pełniącymi funkcje urzędowe i handlowe. Na szczycie kolumny ustawiono figurę Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Maria Immaculata). Pomnik ten nawiązywał do funkcji takich pomników w starożytności jako sakralizujących i gloryfikujących osoby, których wizerunek dźwigała kolumna. Pomniki w formie kolumn rozprzestrzeniły się szybko w katolickiej części Europy. W 1644 r. król Władysław IV fundował w Warszawie kolumnę gloryfikującą jego ojca Zygmunta III. Kolumna Zygmunta stała się impulsem dla powstania w Rzeczypospolitej następnych. Już w 1646 r. fundował kolumnę w swoim Nowym Wiśniczu  wojewoda krakowski Stanisław Lubomirski. Figura podobna w formie i kształcie do warszawskiej, ma prostszy kapitel  i wieńczy ją żelazny krzyż. Ta forma kolumny, z krzyżem, stała się popularna w kraju jako pomniki upamiętniające wydarzenia czy figury wotywne. W Małopolsce zamiast krzyża często wieńczy je monolitowa kostka z płaskorzeźbami, tak jak na krakowskich kolumnach sprzed kościoła Karmelitanek i klasztoru Kamedułów. Ta ostatnia możliwe, że także jest związana z upamiętnieniem wiktorii wiedeńskiej. Popularne są również w zwieńczeniu kapliczki z daszkiem opartym na kolumienkach, będące miejscem na figurę, najczęściej Chrystusa Frasobliwego. Rzadsze są natomiast kolumny maryjne, tak popularne w byłych państwach habsburskich, w tym na Śląsku. Na terenach dzisiejszego województwa lubelskiego spotykana jest forma kolumny z krzyżem. Z I połowy XVIII w. pochodzi kolumna, również na kopcu, w położonych w tym samym powiecie co Zawieprzyce ale na południe od Łęcznej, Łysołajach.  We Włodawie stoi kolumna z 1766 r. i też ustawiona była na kopcu. Podobnie toskańska kolumna z I połowy XVIII w. w Fajsławicach (powiat krasnostawski). Kolumna toskańska w leżących kiedyś w województwie lubelskim Siedlcach została wzniesiona w 1783 r. Z początku XIX w. pochodzi kolumna na cokole z wnękami w Kozłówce (powiat lubartowski), związana według tradycji z przemarszem wojsk napoleońskich w 1812 r. W Puchaczowie (powiat łęczyński) kolumna z poł. XIX w nawiązuje intencją do galicyjskich krzyży pańszczyźnianych - dziękczynnych krzyży związanych ze zniesieniem pańszczyzny w Cesarstwie Austrii w 1848 r. 

Legenda

Z zawieprzańską kolumną związana jest legenda, mówiąca, że upamiętnia ona parę tragicznych kochanków zamurowanych w zamkowej wieży. W innej wersji kopiec jest miejscem ich spoczynku. Legenda wzięła się z książki popularnego w XIX w. autora romansów historycznych Aleksandra Bronikowskiego (Alexander August Ferdinand von Oppeln-Bronikowski). W wydanej w 1825 r. powieści Das Schloß am Eberfluß (przetłumaczona na polski ukazała się w 1828 r. pod tytułem "Zawieprzyce") stworzył on fikcyjną postać okrutnego kasztelana lubelskiego Jana Granowskiego. Niewątpliwie pierwowzorem okrutnika był Atanazy Miączyński. W nagrodę za zasługi pod Wiedniem kasztelan Granowski otrzymał od króla dwa tysiące jeńców tureckich, których wykup miał zapewnić mu znaczny dochód. Jeńcy ci przyprowadzeni zostali do Zawieprzyc i do czasu wykupienia ich przez rodziny w morderczych warunkach pracowali przy rozbudowie zamku. Wśród nich była cudnej urody Greczynka Teofania i jej narzeczony Laskaris. Branka zwróciła uwagę kasztelana, ale oparła mu się, gdy chciał uczynić ją swoją nałożnicą. Nie pomogło nawet chłostanie jej ukochanego. Wściekły kasztelan kazał zamurować żywcem kochanków. Wkrótce pojawił się, poszukujący siostry, brat Teofanii. Przedstawił się jako włoski malarz. Sadystyczny kasztelan nie krył swego czynu, a nagabywany przez "Włocha" opowiedział mu go ze szczegółami. Jednocześnie zamówił u niego malowidła do dopiero co wybudowanej kaplicy. Miały one ozdobić kopułę i przedstawiać chwalebne wydarzenia z życia Granowskiego. Malarz zgodził się, zastrzegając sobie pracę bez przeszkadzania aż do jej ukończenia. Po roku ukazał kasztelanowi ukończone dzieło. Wzburzyło ono bardzo magnata, gdyż zamiast swojej chwały ujrzał sceny przedstawiające podróż do piekła karocą ciągnioną przez diabły i swe przyszłe męki piekielne. Nie wstrząsnęło to nim jednak pozytywnie, gdyż, gdy dowiedział się, kim naprawdę jest malarz, kazał go zamurować obok nieszczęśliwej pary. Od tej pory w pałacu zaczęły pojawiać się duchy, ożywały postacie kochanków oraz malarza. Sam autor książki podaje kilka wersji legendy, które, jak pisze, słyszał i od ludu i od służby zamkowej oraz niby odnalazł dotyczące wydarzeń zapiski plebana z Firleja. Trudno orzec, czy pruski, potem polski żołnierz (w księstwie warszawskim), piszący w rodzinnym Dreźnie, całkowicie wymyślił sam tę legendę, którą "przyswoili" potem mieszkańcy Lubelszczyzny, dodając do niej kolejne wersje i niuanse jak chociażby uznanie kopca za grób, a stojącej na nim kolumny za nagrobek, czy też oparł się rzeczywiście na zasłyszanych podczas wojskowych peregrynacji w okolicy Łęcznej opowieściach.
 stat4u
mejl