Kapliczki, krzyże i figury przydrożne

Chrystus Frasobliwy










Strona główna




Karawaka

Karawaka, karawika, karawik, karawinka, krzyż choleryczny, krzyż morowy, krzyż św. Zachariasza, krzyż św. Benedykta - krzyż o dwóch poprzecznych ramionach, z których górne jest krótsze. Uznawany za chroniący przed "morowym powietrzem"  czyli epidemiami dżumy, czarnej ospy, cholery, tyfusu i in., a także gruźlicą, przed  anomaliami pogody, nieszczęściami i nagłymi zgonami. W Polsce często ramiona poprzeczne są równe.  W regionie Biłgoraja, krzyż morowy, nazywany tam karawiką, ma aż trzy poprzeczne ramiona (fot. 3).

Pochodzenie nazwy

Nazwa związana jest z miejscowością Caravaca de la Cruz w hiszpańskiej Murcji. Miasto słynie z relikwii, którymi są drzazgi z krzyża ukrzyżowania. Przechowywane one były w relikwiarzu mającym kształt krzyża patriarchalnego, czyli mającego dwie poprzeczne belki. Wyższa, krótsza belka symbolizuje deskę z literami INRI (Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum) umieszczoną na krzyżu nad głową Jezusa. To właśnie ten relikwiarz (fot. 1)  jest pierwowzorem dla krzyża zwanego karawaką.

Relikwiarz z drzazgami krzyża świętego w Caravaca de la Cruz
1. Relikwiarz z drzazgami z Krzyża Świętego
Drzeworyt na papierze, Polska, XIX wiek. Karawaka i krzyż św. Benedykta. Amulet.
2.  Karawaka i krzyż św. Benedykta. Amulet, drzeworyt na papierze, Polska, XIX w.
Karawka, Kocudza Trzecia
3. Trójramienna karawika w Kocudzy Trzeciej pow. janowski (fot.  2014)
Pojawienie się relikwiarza z fragmentami krzyża świętego w Murcji tłumaczy następująca legenda. W I połowie XIII w. południowa część Półwyspu Iberyjskiego była jeszcze  w posiadaniu Maurów (nazwa muzułmańskich mieszkańców Półwyspu). Gubernator prowincji Walencja z ramienia Almohadów Zayd Abu Zayd, skłócony ze swoim afrykańskim kalifem i szukający oparcia u króla Aragonii Jakuba I Zdobywcy, był zaintrygowany chrześcijaństwem. Przebywając w Caravaca poprosił czy też nakazał znajdującemu się na jego dworze kapłanowi odprawić mszę. Zebrano jakoś potrzebne do ceremonii przybory i naczynia, jednak już w jej trakcie celebrans dostrzegł, że brakuje najważniejszego elementu czyli symbolu krzyża. Zmieszanemu kapłanowi muzułmański gubernator wskazał na okno, w którym pojawiły się wlaśnie dwa anioły niosące krzyż. Był to właśnie ten krzyż, który zdobył wkrótce sławę jako cudowny krucyfiks z Caravaca. Pod wpływem cudu i wrażenia, które sprawiła na nim msza, Zayd Abu Zayd jeszcze tego samego dnia zdecydował się na chrzest. Miało się to dziać 3 maja 1232 r. Oficjalnie konwersja odbyła się w 1236 r. a Zayd Abu Zayd przyjął chrześcijańskie imię i nazwisko Vicente Bellvis. Jeszcze badziej legendarna wersja podaje, że znudzony arabski władca,  poszukując rozrywek, nakazał przyprowadzić przed siebie  chrześcijńskich więźniów z lochów zmaku Caravaca i spytał ich, czy któryś  potrafi dokonać czegoś niezwykłego.  Odezwał się kapłan imieniem Ginezjusz oznajmiając, że potrafi czynić rzeczy większe niż najpotężniejszy władca, gdyż umie zamienić chleb w ciało i sprowadzić Boga na ziemię.  Zintrygowany mahometanin poprosił jeńca o listę niezbędnych do takiego dzieła przyborów i  dostarczył  je, nakazując przeprowadzenie obiecanej "sztuczki".  W ostatniej chwili kapłan dostrzegł, że zapomniał o najważniejszej rzeczy - krzyżu. Wzniósł przerażony oczy ku niebu poszukujac tam ratunku i w tej chwili  pojawiły się dwa anioły z dwuramiennym krzyżem , który postawiły na tymczasowy ołtarzu.  Oszołomiony cudem arabski władca przyjął chrześcijaństwo i  zaczął też chrystianizację swoich poddanych.

Krzyż miał 17 cm wysokości, a ramiona długości 7 i 10 cm. Pomijając przytoczoną legendę, nie ma jasności jak znalazł się w Caravaca. Był  niewątpliwie pochodzenia wschodniego.  Należał przypuszczalnie do pierwszego łacińskiego patriarchy Jerozolimy Arnulfa z Chocques, wybranego podczas I wyprawy krzyżowej. W Caravaca pojawił się wraz z Zakonem Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona czyli templariuszami, którzy miejscowy zamek przejęli w II poł. XIII w. Krzyż z relikwiami drzazg z krzyża ukrzyżowania mieli otrzymać od innego łacińskiego patriarchy Jerozolimy     Roberta z Nantes. Według innych przypuszczeń, krzyż został zdobyty  przez Ferdynanda III Świętego podczas wojny z Maurami w 1241 r. i podarowany templariuszom. Krzyż z relikwiami "krzyża prawdziwego" (''Vera Cruz'') szybko zasłynął cudami. Podczas jednej z prób odbicia twierdzy przez Maurów z rąk templariuszy oblegający zatruli wodę, z której korzystali oblężeni. Na szczęście znaleziono bukłaki z winem. Po zamoczeniu w tym winie krzyża nabrało ono nie tylko właściwości leczniczych ale wlane do zatrutych studni, uczyniło z powrotem wodę z nich zdatną do picia. Na cześć tego wydarzenia do dziś odbywa się w mieście na początku maja, malownicza trzydniowa fiesta ''Los Caballos del Vino'', podczas której mieszkańcy podzieleni na Maurów i chrześcijan (odpowiednio przebrani) biorą masowo udział w konkursach. Pierwszego dnia oceniana jest uroda biorących w zawodach koni. Drugiego  odbywa się wyścig udekorowanych koni i towarzyszących każdemu z rumaków czterech mężczyzn. Ostatniego  oceniane są ozdoby koni. Odbywają się też konkursy na najpiękniejsze stroje  i wybierane są pary królewskie, posiadające najpiękniejsze, przygotowywane ręcznie, pracochłonne, bardzo kolorowe kostiumy.

Miejscowość otrzymała w nazwie dopisek "de la Cruz", a sława cudownego krzyża obiegła wszystkie królestwa Półwyspu Iberyjskiego. Pielgrzymki do Caravaca de la Cruz notowane były już w II poł. XIV w. Po templariuszach w zamku rezydowali rycerze zakonu Santiago (Zakonu św. Jakuba z Composteli, Zakon św. Jakuba od Miecza). W czasach silnej propagandy antykatolickiej w okresie Drugiej Republiki Hiszpańskiej, krzyż z relikwią został w 1934 r. skradziony. W 1945 r. papież Pius XII podarował bazylice cząstkę drzewa Krzyża Prawdziwego, pochodzącą z drzewa odkrytego i sprowadzonego w IV w. z Jerozolimy przez cesarzową św. Helenę. Ta relikwia, w kopii oryginalnego relikwiarza, przechowywana jest teraz w  Caravaca de la Cruz. W 1998 r., za pontyfikatu Jana Pawła II, Stolica Apostolska nadała zbudowanej w latach 1617-1703, wewnątrz starego zamku Maurów bazylice Krzyża Przenajświętszego i Prawdziwego, jako piątemu miejscu na świecie (obok Rzymu, Jerozolimy, Santiago de Compostela i Santo Toribio de Liébana) prawo obchodzenia – w sanktuarium, gdzie przechowywany jest Cudowny Krzyż - Nieustannego Jubileuszu (uznanie co siódmego roku za Rok Święty, na zawsze - ''in perpetuum'').
Karawaka, Dębowo na północno-wschodnim Mazowszu (fot. 1933)
4. Karawaka chroniąca wieś Dębowo na północno-wschodnim Mazowszu (fot. 1933)
5. Karawaka związana z epidemią tyfusu podczas II wojny światowej, Sumiężna w Puszczy Białej
5. Karawaka z okresu II wojny światowej, związana z epidemią tyfusu, Sumiężne w Puszczy Białej (fot. 2007)
Metalowa karawaka w Przystawce pow. sokólski
6. Metalowa karawaka w Przystawce pow. sokólski na  Podlasiu (fot. 2014)

Moc amuletyczna

W Hiszpanii krzyż z Caravaca chronił przed wypadkami i nagłymi zgonami, klątwami, kradzieżami, burzami, piorunami, powodziami i suszami. Leczył ciężkie, śmiertelne choroby ale i  pomagał na bezsenność. Wieszało się go na drzwiach wejściowych (od wewnątrz) lub przechowywało w szkatułce owinięty w fioletowy jedwab, nosiło w formie medalionu. Był ceniony również w hiszpańskich koloniach (Ameryka Łacińska, Filipiny). Dzięki jezuitom stał się znany w całej Europie i został talizmanem popularnym nie tylko wśród katolików.

Do Polski dotarł w połowie XVI w. w związku z jego rozpowszechnieniem we Włoszech podczas soboru trydenckiego. W trakcie obrad w 1545 r. w Trydencie pojawiła się zaraza morowa, którą kardynałowie z Hiszpanii zwalczali krzyżem z Caravaca. Pielgrzymi zaczęli przynosić do Polski relikwiarzyki w kształcie małych krzyżyków w formie krzyża z Caravaca nadając im nazwę "krzyż hiszpański" lub spolszczoną nazwę miasta - karawaka, karawika. Stąd w Polsce krzyż ten chronił głównie przed zarazami (w Niemczech chronił również przed burzami i śnieżycami - ''Wetterkreuz'') ale był też talizmanem na wiele innych nieszczęść.
W związku z coraz powszechniejszym traktowaniem obrazków, krzyżyków, monet z wizerunkiem krzyża z  Caravaca de la Cruz  jako amuletów i talizmanów,  papież Innocenty XI zabronił w 1678 r. ich używania.  Nie powstrzymało to jednak wiernych, zwłaszcza z Europy Środkowej, od wiary w cudowne moce karawaki. Jan Ursyn Niemcewicz podaje, że karawaczkę miał   pod Wiedniem dla ochrony król Jan III Sobieski (1683). Również polskie duchowieństwo nie przejęło się zastrzeżeniami papieży.   Z Nowych Aten (1745-1746) księdza Benedykta Chmielowskiego, uznawanych za pierwszą polską encyklopedię, dowiadujemy się: karawaki, z Hiszpanii exportowane, alias z Miasta tamecznego Karawaka krzyżyk z literami, pocierany o krucifix tam cudowny; krzyżyk także Ś. Benedykta z literami na czary i czarta bardzo skuteczne.  Inny duchwny, krakowski franciszkanin,  ojciec Marceli Dziewulski, w tym samych czasach, kazał z ambony kościoła pw. św. Katarzyny na Kazimierzu, że "karawaka to najpewniejsza prezerwatywa od powietrza morowego ..., dzięki protekcyi Najświętszej Matki największemu grzesznikowi zginąć nie da".

Nic więc dziwnego, że karawaki były dostępne powszechnie i pożądane jako krzyżyki, medaliki i medaliony do noszenia przy sobie.  Istniały specjalne modlitwy, których zbiorki też nazywano karawikami. Specjalne znaczenie miała tzw. modlitwa (błogosławieństwo) św. Zachariasza, papieża z VIII w.  Biskup Antiochii Leonard, uczestnik Soboru Trydenckiego uzupełnił krzyż w ten sposób, że kazał umieścić na nim siedem krzyżyków oznaczających słowo ''crux'' oraz osiemnaście liter, od których zaczynają się poszczególne modlitwy. Ryte na krzyżach były kluczem do tych modlitw i jednocześnie rozwinięte w słowa same są modlitwą. Rozmieszczano je na wszystkich belkach krzyża najczęściej w takim układzie: na górnym poprzecznym ramieniu litery: +Z+DIA+BIZ; na dolnym: SAR / +Z+; na pionowej belce krzyża: +HGF+BFRS. Litery te odczytać można jako zapis błogosławieństwa św. Zachariasza: +(crux) Z(elus) +(crux) D(eus) I(n manus) A(nte) +(crux) B(onum) I(nclinabo) Z(elavi) +(crux) S(alus) A(byssus) B(eatus) +(crux) Z(elus) +(crucis) H(aeccine) G(utturi) F(actae) +(crux) B(eatus) F(actus) R(espice) S(lavis). Karawiki były drukowane na ziemiach polskich jeszcze w II poł. XIX wieku i z miejsc oraz lat ich wydania możemy dziś wnioskować o ówczesnych epidemiach cholery. Były też drukowane kartki do naklejania na drzwi domów  aby strzegły ich mieszkańców przed złymi mocami, chorobami i przeciwnościami losu. Nieraz łączone były z krzyżem św. Benedykta, a wówczas skutecznie chroniły też przed  czarami, otruciem i kuszeniem przez szatana (fot. 2 - zdjęcie nalepki z karawaką i krzyżem św. Benedykta).  

Znane były też monety amulety. W czasie epidemii  w Krakowie w 1707 r. popularnością cieszyła się przedstawiająca na awersie św. Jerzego walczącego ze smokiem, a na rewersie mająca karawakę oraz kabalistyczne symbole. Podobną monetę sprzedawał  po 3 grosze za sztukę obwoźny handlarz na jarmarku św. Elżbiety we Wrocławiu w 1735 r., zachwalając ją jako uniwersalny medykament.   Informację tę podał wrocławski lekarz, Johann Christian Kundmann, będący równocześnie zapalonym numizmatykiem.  Cudowne właściwości "magicznego feniga" oceniał bardzo sceptycznie i sarkastycznie  stwierdził, że pewnie mniej by miał naiwnych nabywców gdyby wiedzieli oni, jak nieskuteczny okazał się  taki amulet dla innego z jego sprzedawców, który podczas epidemii "czarnej śmierci" we Wrocławiu w latach 1706/1707, zaopatrzony w pokaźny zapas tych monet wykonanych z  " siedmiu metali planetarnych", co dawało im dodatkową wielką moc, zaraził się dżumą i zmarł.  Stanowisko śląskiego lekarza mocno niekoresponduje z poglądami, wspomnianego wyżej księdza Chmielowskiego, pierwszego polskiego encyklopedysty działającego w tym samym czasie.

Krzyż z Caravaca stał się też znakiem walki z epidemiami, a zwłaszcza z gruźlicą i dziś można go spotkać w godłach towarzystw medycznych, szpitali, kampanii przeciw gruźlicy itp. W latach 30. i 40. XX wieku w Hiszpanii i Polsce występował też na znaczkach pocztowych propagujących zwalczanie tej choroby.

Karawaki w polskim krajobrazie

Zwyczaj stawiania drewnianych karawak chroniących przed morowym powietrzem upowszechnił się w Polsce prawdopodobnie od II poł. XVII w. W czasie zagrożenia budowano karawaki na początku i na końcu wsi, nieraz na rozstajach dróg, by blokowały drogę zarazie. W czasie epidemii nie wolno było wychodzić mieszkańcom wsi poza taki krzyż. Wierzono, że skuteczność gwarantuje wykonanie karawaki z jednego kawałka drzewa w ciągu jednej nocy i ustawienie go tej samej nocy. Najskuteczniejszą ochroną było ustawienie podczas epidemii karawak na każdym krańcu wsi i otoczenie jej nicią rozsnutą pomiędzy tymi krzyżami. Najczęściej wieś chronił jednak jeden krzyż morowy (fot. 4). Ryto na nim nieraz wyżej wymienioną modlitwę (fot. 6). Ze względu na jej długość brakowało nieraz miejsca stąd też pojawiały się karawaki z trzema poprzecznymi ramionami. Dodane trzecie ramię dolne miało długość najwyższego, a odległość pomiędzy ramionami była równa.  Zdarzały się też karawaki metalowe. Taką właśnie, opisaną symbolami w klasyczny sposób, postawił dla ochrony wsi Przystawka w pow. sokólskim na Podlasiu, jej właściciel. Podobno  przywiózł ją z Włoch (fot. 6).  Metalowe karawaki pojawiały się też jako krzyżyki wieńczące kapliczki przydrożne. Często nawiązywano w ten sposób to drewnianej karawaki, która stała wcześniej w miejscu kapliczki.

Karawaka nazywana jest często krzyżem cholerycznym dlatego, że epidemie tej choroby przetrwały najdłużej. Kilka  dotknęło mieszkańców Polski w XIX w. W 1831 r. cholerę przywlokły wojska rosyjskie walczące z powstaniem listopadowym. Kolejna zaraza w latach 1848-1855, tylko w 1852 r. uśmierciła ponad 48 000 mieszkańców Królestwa Polskiego (Kongresówki). Epidemie szerzyły się też w latach 1866-1873 i  1893-1895. Cholera dała się we znaki również podczas I wojny światowej, zwłaszcza w 1915 r.   Krzyże, które dotrwały do współczesnych czasów  pochodzą najczęściej z okresu II wojny światowej gdy stawiane były w związku z szerzeniem się tyfusu (fot. 5), chociaż zdarzają się i starsze. Czasami po dokładniejszym przyjrzeniu, można dostrzec w starym drewnianym krzyżu karawakę. Gdy odpadła ze starości jedna lub obie z poprzecznych belek,  dorabiano już tylko jedną. Wcięcie po drugiej zatykano kawałkiem drewna.  

Na szczęście współcześnie krzyże morowe nie są już potrzebne jako pomoc w zawalczaniu epidemii. Poradziła sobie z nimi medycyna, a karawaki poszły w zapomnienie, co symbolicznie odzwierciedla całkowity zanik znajomości drugiej części popularnego powiedzenia: "Krzyżyk na drogę, a na popas karawaczka."
stat4u
mejl